Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Protektor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Protektor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2013

Filmowa podróż przez historię Czechosłowacji

W tym roku zarówno Polacy, jak i Czesi na kandydatów do Oscara w kategorii „najlepszy film nieanglojęzyczny” zgłosili obrazy, które dotyczą ważnych wydarzeń w historii obu krajów. Polskim kandydatem jest Wałęsa Andrzeja Wajdy, Czesi z kolei wybrali kinową wersją Gorejącego krzewu Agnieszki Holland. Jeśli oba filmy uzyskają nominację, szykuje się starcie legendy Solidarności z czeskim studentem, Janem Palachem, który w akcie protestu przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację dokonał publicznego samospalenia na praskim Placu Wacława. Nie o tym, który film na większą szansę na zwycięstwo zamierzamy jednak pisać.

Gorejący krzew Holland dowiódł, że Czesi są, nie mniej niż Polacy, zainteresowani przeszłością swojego narodu. W Czechach kręci się dobre kino z historią w tle, więc pasjonaci dziejów Czechosłowacji na pewno znajdą coś dla siebie. Co warto podkreślić, w czeskich filmach na pierwszym planie stoją nie wydarzenia historyczne, a raczej los jednostki w nie zaplątanej.  Nie ma co liczyć na filmy w stylu rosyjskich Spalonych słońcem 2 czy polskiej Bitwy warszawskiej, starających się naśladować hollywoodzikie produkcje tego typu. Czesi nie stawiają na patos i widowiskowość, ale na wnikliwy obraz dramatu jednostki, okraszony szczyptą dobrego humoru – wszak to śmiejące się bestie i swój los znoszą tak dobrze tylko dzięki temu, że mają do siebie bardzo dużo dystansu.


Kinową podróż przez czeską historię zaczynamy od dwudziestolecia międzywojennego i Palacza zwłok (Spalovač mrtvol) w reżyserii Juraja Herza z 1969 roku. To ekranizacja kultowej powieści Ladislava Fuksa, która opowiada o pracowniku praskiego krematorium, opanowanego ideą czystości rasowej. Makabryczna historia przedstawiona jest na tle nasilających się w latach 30. wśród ludności pochodzenia niemieckiego nastrojów nacjonalistycznych i fascynacji nazizmem.

Kolejnym przystankiem w tej filmowej podróży jest II wojna światowa. Chociaż wojenna zawierucha ominęła utworzony wiosną 1939 roku i uzależniony od III Rzeszy Protektorat Czech i Moraw, materiałów na filmy nie brakowało. Chyba najsłynniejszym obrazem z wojną w tle są Pociągi pod specjalnym nadzorem (Ostře sledované vlaky, 1966), kultowa produkcja czeskiej Nowej Fali i laureat Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Reżyser Jiří Menzel na podstawie książki Bohumila Hrabala rysuje obraz młodego chłopaka, który zmaga się z problemami dorastania. Wojna stoi tu na dalszym planie, jednak w punkcie kulminacyjnym brutalnie wkracza w życie bohatera.

Czechów nie ominął problem prześladowań ludności żydowskiej i niemieckiej okupacji. O małżeństwie ukrywającym młodego Żyda opowiada film Jana Hřebejka Musimy sobie pomagać (Musíme si pomáhat) z 2000 roku. W tej czarnej komedii heroizm miesza się z tchórzostwem, a pozorni kolaboranci są w rzeczywistości bohaterami. Jak to w czeskim kinie bywa, nie można jednoznacznie ocenić postaw bohaterów. Świat przedstawiony w filmie, jak życie, nie jest czarno-biały.

Wszystkie odcienie szarości codzienności wojennej uchwycił też Marek Najbrt w Protektorze (Protektor, 2009). O tym filmie już kiedyś pisaliśmy na Przystanku Praga. Młoda obiecująca aktorka zmuszona jest zakończyć swoją karierę ze względu na żydowskie pochodzenie, kiedy na tereny Czech wkraczają niemieckie wojska. Jej mąż, by ją ratować, zostaje głosem podporządkowanego Niemcom Radia Czechosłowackiego. Szybko okazuje się, że bohaterstwo od zdrady dzieli jeden krok, a miłość w czasach wojny bywa bardzo trudna. W całą historię zostaje również wpleciony wątek zamachu na Reinharda Heydricha, czyli tytułowego protektora – najbardziej znana akcja czeskiego ruchu oporu w czasie II wojny światowej.

Zamach z 1942 roku, choć nie do końca udany (Heydricha nie udało się zastrzelić, zmarł jednak kilka dni później wskutek zakażenia krwi), pociągnął za sobą falę represji, które dotknęły ludność cywilną. W akcie odwetu naziści dokonali masowego ludobójstwa we wsi Lidice. Rozstrzelano wówczas ponad 170 mężczyzn powyżej 15 roku życia, kobiety zesłano do obozu Ravensbruck, zaś większość dzieci zostało zagazowanych lub przeznaczonych na zniemczenie. Wszystkie budynki w Lidicach spalono a wioskę zrównano z ziemią, odwracając nawet bieg pobliskiego strumienia, aby nie zostało po tym miejscu żadnego śladu. W 2011 roku film poświęcony tym wydarzeniom nakręcił Petr Nikolaev.


Wątek czeskiego podziemia pojawia się, obok historii miłosnej, w Żelarach Ondřeja Trojana (2003). Grana przez Annę Geislerovą Eliška jest pielęgniarką działającą w ruchu oporu. Gdy naziści zacieśniają obławę na konspiratorów, musi ukryć się z dala od miasta u prostego chłopa Jozy. Oczywiście, bohaterowie zakochują się w sobie, ale brak tutaj cukierkowego amerykańskiego happy endu po przezwyciężeniu miliona nieprawdopodobnych przeciwności losu. To prosta i ujmująca historia, zrealizowana na podstawie książki Květy Legátovej. 

O czeskim ruchu oporu opowiada też telewizyjna produkcja Operacja Silver A z 2007 roku w reżyserii Jiřígo Stracha. 

Warto także wspomnieć o czeskim Pearl Harbor, czyli dramacie Jana Svěráka Ciemnoniebieski świat (Tmavomodrý svět, 2001), opowiadającym o czeskich pilotach walczących w brytyjskich siłach powietrznych.  Jak na historię z wojną w tle nie brakuje w filmie takich wątków jak miłość i braterstwo broni. 

Na tym zakończymy pierwszą część opowieści o czeskiej historii na srebrnym ekranie, część druga i ostatnia już wkrótce. 

***

Palacz zwłok - fragment filmu:



Pociągi pod specjalnym nadzorem - słynna scena z pieczątką:

Protektor - zwiastun:

Lidice  zwiastun:

Żelary - zwiastun:

Ciemnoniebieski świat - zwiastun:

piątek, 7 stycznia 2011

Czech jest cyklistą, który garbi się, gdy pedałuje

- mawiał Adolf Hitler. Hitler nie przepadał za Czechami, którzy, jako Słowianie, do pięt nie dorastali aryjskiemu nadczłowiekowi. Dlatego w dwóch kęsach pożarł ich kraj (pierwszy kawałek odgryzł w roku 1938, drugi - w marcu 1939), wykorzystując jego potencjał gospodarczy i spore zasoby taniej siły roboczej, aby umocnić swoją pozycję w przededniu II wojny światowej. W tym momencie zaczyna się akcja filmu Marka Najbrta Protektor.

Hana Vrbatová (Jana Plodková) jest młodą i obiecującą aktorką, mającą zadatki na gwiazdę srebrnego ekranu. Jej kariera zostaje przerwana wraz z wkroczeniem do Czechosłowacji wojsk niemieckich i utworzeniem Protektoratu Czech i Moraw. Ze względu na żydowskie pochodzenie Hana musi zniknąć z życia publicznego. Schronienia szuka w domu, u boku oddanego i nieco zazdrosnego męża (Marek Daniel). Dziennikarz Emil Vrbata, chcąc zapewnić żonie bezpieczeństwo, zgadza się zostać prezenterem Czechosłowackiego Radia, w tamtym okresie znajdującego się po kontrolą okupanta i rozpowszechniającego treści propagandowe.

Z biegiem czasu życie w ukryciu i izolacja coraz bardziej doskwierają Hanie. Podczas gdy jej mąż wędruje od przyjęcia do przyjęcia, obracając się w środowisku kolaborantów i zaliczając kolejne romanse, była aktorka coraz częściej po kryjomu wychodzi z domu, łamiąc wszelkie zakazy i ograniczenia nałożone na Żydów. Wspólnika znajduje w młodym fotografie, który dokumentuje jej wyczyny. Małżeństwo Vrbatów rozpada się. Kiedy w Pradze dochodzi zamachu na Reichsprotektora Reinharda Heydricha sytuacja w kraju diametralnie się pogarsza.

Protektor nie jest kolejnym filmem ukazującym heroiczną postawę człowieka w obliczu wojny. Emil Vrbata to nie Oscar Schindler, daleko mu do Ireny Sendlerowej. Jest po prostu człowiekiem, który stara się uchronić swoją żonę przed śmiercią w obozie koncentracyjnym. Nie leży mu specjalnie na sercu los innych Żydów. Nie chce zbawić świata i nie wykazuje się żadnym bohaterstwem. Jego działania podyktowane są raczej względami utylitarnymi. Robi to co musi, by jakoś przeżyć okres wojennej zawieruchy, nawet jeżeli oznacza to pewne kompromisy moralne i kolaborację.

Hana zdaje się nie dostrzegać, w jak komfortowej (biorąc pod uwagę dramatyczne okoliczności) sytuacji się znajduje. Ignorując grożące jej niebezpieczeństwo igra z losem szukając jakiejś odmiany dla czterech ścian swojego pustego mieszkania, jakiejś namiastki dawnego życia. Dopiero kiedy spotka starego znajomego, również Żyda, zrozumie, o jak wysoką stawkę toczy się gra.

Film Najbrta łączy w sobie ciekawą treść oraz oryginalną i dopracowaną w każdym calu formę. Twórcy zręcznie uniknęli patosu wzbogacając historię o kilka wątków komicznych (o tym, dlaczego nawet z najbardziej tragicznych wydarzeń Czesi potrafią się śmiać można przeczytać tutaj). Udało im się wytworzyć unikalny klimat, również dzięki szarym, wypranym z kolorów zdjęciom, a także wspaniałej muzyce rodem z filmów z lat 30. W tym kontekście Protektora można porównać do Rewersu Borysa Lankosza, który, niczym wehikuł czasu, na dwie godziny przenosi widza w lata 50.

Obraz Najbrta cechują typowe dla kina postmodernistycznego autotematyzm (wątek filmu w filmie), bohaterowie, których postawy wymykają się jednoznacznej ocenie moralnej, humorystyczne ujęcie poważnych tematów, a także zerwanie z chronologią, przeskoki czasowe oraz pomieszanie wątków fikcyjnych i rzeczywistych.


Protektor miał swoją premierę w 2009 roku. Czeska Akademia Filmowa i Telewizyjna w ubiegłym roku przyznała mu aż sześć Czeskich Lwów. Obraz zwyciężył w kategoriach: najlepszy film, najlepszy reżyser i najlepsza aktorka. Otrzymał też nagrody za montaż, muzykę i scenariusz. Niestety, do tej pory nie zainteresował się nim żaden z polskich dystrybutorów.